Pamiętamy ten październik. W domu robiło się coraz chłodniej, w zasobniku kotła zostało pelletu na kilka dni, a my po raz trzeci dzwoniliśmy do składu opału. „Będzie w tym tygodniu, może w następnym”. Ile za tonę? „Zależy”. A transport? „Się doliczy”.
Paleta przyjechała w końcu bez zapowiedzi, w środku dnia, kiedy nikogo nie było w domu. Na rachunku stała kwota wyższa niż w ogłoszeniu, a na workach brakowało informacji, co właściwie kupiliśmy i czy ten pellet nie zapcha palnika w połowie stycznia.
Wtedy pomyśleliśmy: to naprawdę nie musi tak wyglądać.
Ciepło w domu to coś więcej niż temperatura na termostacie. To spokój, że dzieci rano zejdą do ciepłej kuchni. Że rodzice nie będą przykręcać kaloryferów, żeby starczyło do wiosny. Że pierwszy mróz nikogo nie zaskoczy.
Chcieliśmy sklepu, w którym sami chcielibyśmy kupować opał – z ceną podaną od razu, dostawą bez dopłat i terminem, na który można się umówić.
Tak powstała Domola. Wybieramy pellet znanych polskich producentów, przy każdym produkcie piszemy, co jest w worku, a w cenie palety od razu jest dostawa. Przewoźnik zawsze dzwoni przed przyjazdem, a paletę zdejmuje windą przy Twoim domu.
Dziś wysyłamy pellet i brykiet do domów w całej Polsce. I każde zamówienie traktujemy tak, jakby jechało do naszych bliskich – bo dla kogoś po drugiej stronie to właśnie jest najważniejsza dostawa tej zimy.